Mapping 3D. Iluzja, która sprzedaje.
20 04.2016

Technologie, Event Marketing, Design

Mapping 3D. Iluzja, która sprzedaje.

Ekrany spowszedniały, a mapping 3D wciąż zatrzymuje ludzi w miejscu. To projekcja na bryle, która robi show i generuje zasięgi, mimo wysokich kosztów.

Mapping 3D. Kiedy fasada staje się ekranem

W reklamie cyfrowej często słyszę, że „liczy się tylko interakcja”. Mapping 3D pokazuje coś innego: skala, kontekst i dobrze zaprojektowany obraz potrafią zatrzymać człowieka na ulicy bez żadnego kliku.

Czym to właściwie jest?

Technicznie rzecz biorąc, mapping 3D (wideomapping) to projekcja na obiekcie przestrzennym – fasadzie budynku, karoserii samochodu, scenografii, a czasem nawet na torcie czy instalacji produktowej.

Klucz to geometria. Obraz jest przygotowany tak, aby idealnie „złapać” detale: gzymsy, okna, kolumny czy przetłoczenia na masce auta. Dzięki temu statyczny budynek zaczyna się ruszać, zmienia fakturę albo „rozpada się” na oczach widzów.

Architektura uwagi

Komunikaty reklamowe walczą o każdą sekundę uwagi. Billboardy i citylighty stały się przezroczyste, bo mózg nauczył się je ignorować. Mapping 3D wyłamuje się z tego schematu, bo wchodzi w tkankę miasta i zmienia znane miejsce w scenę.

Zatrzymuje przechodnia i daje mu spektakl „tu i teraz”. To nie jest reklama do scrollowania. To wydarzenie, w którym uczestniczysz. I właśnie dlatego działa.

Koszt vs. Efekt (Earned Media)

Nie ma co ukrywać – to droga produkcja. W Polsce na profesjonalny mapping decydują się zwykle duzi gracze (motoryzacja, miasta, banki). Budżety zaczynają się od kilkunastu tysięcy, a przy skomplikowanych bryłach i dłuższych animacjach łatwo przekroczyć 100 tys. zł.

Dlaczego więc warto? Ze względu na viralowość. Dobrze zrobiony mapping żyje dwa razy:

  1. Na żywo – robiąc wrażenie na zgromadzonej publiczności.
  2. W sieci – jako materiał wideo, który udostępnia się sam.

Darmowy szum medialny (earned media) i setki nagrań wrzucanych przez widzów często generują zasięgi warte więcej niż koszt samej projekcji.

Nie tylko budynki

Choć kojarzymy mapping głównie z wielkimi festiwalami światła, technologia ta schodzi „pod strzechy”.

  • Micro-mapping: Projekcja na produktach (np. butach sportowych w witrynie sklepowej), która pozwala zmieniać ich kolor w czasie rzeczywistym.
  • Gastro-mapping: Animacje wyświetlane na stole w restauracji, zintegrowane z podawanymi daniami.
  • Scenografia: Zamiast budować fizyczne dekoracje, teatry i eventy coraz częściej „malują” przestrzeń światłem.

Mapping 3D to coś więcej niż rzutnik. To narzędzie, które na chwilę zawiesza prawa fizyki i zamienia zwykłą bryłę w opowieść.